Piotr Sakowski

Proces
wystawa w cyklu Czysty Obraz

otwarcie: 16 kwietnia 2009, godz. 18.00,
Galeria KONT (ACK UMCS), Lublin, ul. Zana 11,
wystawa czynna do 30 kwietnia 2009,
od poniedziałku do piątku w godz. 17.00 - 19.00
lub po telefonicznym umówieniu - 605616123









Piotr Sakowski + Honza Zamojski – skype chat

Honza Zamojski: Pamiętam, jak kilka miesięcy temu rozmawiałem z Michałem Lasotą i wspólnie zastanawialiśmy się, czy ktokolwiek zradykalizuje swój projekt maksymalnie, w odniesieniu do założeń WGFB (1), tak, aby nie dać żadnej szansy na odbiór swojej pracy. Okazało się, że to twój pomysł jest najradykalniejszy. Z jednej strony bierzesz udział w WGFB, ale gdyby nie nasza rozmowa, to nie pozostałaby żadna „dokumentacja” tego, co zrobiłeś. Wiem, że to trudne, ale chciałbym, abyśmy spróbowali ująć w słowa ideę, która stała za twoim pomysłem.
Piotr Sakowski: Zgodziłem się wziąć udział w twoim projekcie, ponieważ jego założenia wpisują się dobrze w obecny moment mojej twórczości, jest jakiś podobny kierunek myślenia. Nie wiedziałem, co zrobią inni i mało mnie to obchodziło. Przy realizacji mojego pomysłu myślałem przede wszystkim o swojej drodze twórczej, a nie o stopniu radykalności. Zrobiłem pracę, która jest tytułem.

H.Z.: Którego nie ujawnisz, dopóki nie ukaże się publikacja, tak? Założeniem tej książki jest tak naprawdę udokumentowanie pewnego procesu i również twój pomysł zostanie udokumentowany, ale jedynie podczas naszej rozmowy.
P.S.: Niekoniecznie. Sama książka nie jest dla mnie najważniejsza, nie jest celem. Praca ujawniła mi się sama, można powiedzieć, że ona żyje swoim życiem od momentu kiedy powstała, ale też „ukazuje się” również podczas naszej rozmowy. Jest tu i teraz. Jest obecna i to jest ważne. W ogóle o tej pracy nie myślałem w kategoriach przestrzeni, podobnie jak kiedyś myślano o rzeźbie. Kierunek wszystkich realizacji wyznaczyłeś i zasugerowałeś sam w słowach: „Go Far Beyond”. Moja intencja miała więc kierunek przestrzeni wewnetrznej, prywatnej.

H.Z.: Mówiąc tytuł – „Przegrany” – bo taki tytuł ma twoja praca, który jest jednocześnie nią samą – powołałeś ją do życia, zaistniała w konkretnym czasie i przestrzeni. Czy będzie ona miała również swój „koniec”?
P.S.: Trudno jest mi mówić o początku i o końcu. Gdybym tak to umiał dokładnie nazwać…Na pewno jest to praca bardzo złożona i nie całkowicie „widzialna”. Chodzi mi bardziej o rzeczywistość wewnętrznych przeżyć, a zarazem doświadczaną oczywistość. Staram się podczas roboty, by naprzód była czytelna „duża forma”, a potem, by można było wyławiać zakamarki, przeszukiwać wnętrze. To bywa czasem i w przenośni droga z zewnątrz do wewnątrz, od spraw lepiej widocznych do trudniej widocznych, ale w swoim ukryciu nie mniej ważnych, może nawet i ważniejszych…

H.Z.: Nadając jednak tytuł, określasz pewne ramy. Do czego odnosisz ten tytuł? Czy może jest to tylko i wyłącznie słowo, którego nie chcesz interpretować?
P.S.: Odnoszę go do moich wcześniejszych realizacji, do własnej kondycji psychicznej i fizycznej. Pracę ściśle wpisuję w ramy prozy Thomasa Bernharda, myślę tu o jego książce „Der Untergeher” (2). Czuję, że autor jest mi bliski jako osoba. Na jego twórczość w głównej mierze wpływało przejmujące poczucie samotności, a także nieuleczalna choroba. Jedną z charakterystycznych cech stylu Bernharda jest monolog bohatera, wyjaśniający, zwykle biernemu słuchaczowi, jego pogląd na świat. Pisze tak, jakby miał się za chwilę udusić, miotany konwulsyjnymi powtórzeniami słów i fraz. Jego książki przypominają zapiski kogoś, kto za sekundę wyskoczy z okna i na odchodnym chce napluć światu w twarz.

H.Z.: Zdajesz sobie sprawę, jak trudno jest uchwycić istotę twojej realizacji, po to, aby w jakiś sposób udostępnić ją czytelnikom? I dlatego twierdzę, że jest to realizacja najbardziej radykalna, bo początkowe założenie, aby nie brać publiczności pod uwagę, o ile nie jest to uzasadnione, sprowadziłeś do maksimum. W twoim wypadku nie istnieje żadna relacja miedzy tym, co „stworzyłeś", a odbiorcą. Mam wrażenie, że kiedy rozmawiamy o „Przegranym”, to on w jakimś stopniu się „materializuje”.
P.S.: Jestem przekonany, że ta praca istnieje niezależnie od naszej rozmowy i od dokumentacji. To moja wiara w sens tego, co robię.

H.Z.: Nawet kiedy nikt by się nie dowiedział, co wymyśliłeś? Chodzi mi o to, w jaki sposób można wokół tej pracy zbudować relacje z odbiorcą, jak ty budujesz takie relacje. Interesują cię one?
P.S.: Jak już wspomniałem, nie wiedziałem, co inni zrobią i nie potrafiłem tego przewidzieć, natomiast radykalizm mnie nie interesował. Interesowało mnie trafienie w sedno i jestem usatysfakcjonowany, mam wrażenie, że to ważny moment. To coś całkiem nowego. Robiłem w tym samym czasie pracę dla Zachęty, wcześniej dla Foksal, w podobnym tonie, i to ważne realizacje z tego czasu, które sprawdziły się, nie są sztywną realizacją dobrej koncepcji, mają jakąś „obecność”. Robię to, co uważam za słuszne, nie przewiduję nastrojów i myślenia odbiorcy, to zresztą niemożliwe. Pracuję w izolacji.

H.Z.: Wróciłbym jeszcze do tego, co powiedziałeś wcześniej, że wierzysz w to, że twoja praca istnieje poza naszą rozmową i dokumentacją. Wierzysz również w to, że jest jednak odbierana na jakimkolwiek poziomie przez inne osoby?
P.S.: Nie interesuje mnie to, w ogóle nie myślę o tym, co stanie się z moją realizacją. Wiesz, nie trzeba pracować od razu dla wszystkich ludzi. Wystarczy dla siebie, dla drugiego, bliskiego człowieka. Ale to już jest warunek konieczny i zobowiązujący: wymaga absolutnej szczerości. Dla bliskich trzeba mieć szczególny szacunek. I wiesz, to są bardzo sprawdzalne więzi.

H.Z.: Dyscyplina, którą przyjąłeś, zdaje się narzucać konieczność ścisłego projektowania dzieła przed jego rozpoczęciem. Czy masz w głowie pełną wizję przyszłego działania?
P.S.: W zasadzie widzę to bardzo jasno, oczywiście nie w szczegółach. Drobne szczegóły rozwiązuję już w trakcie roboty. Oczywiście, w pewnym momencie musi pojawić się jakiś rodzaj kalkulacji. To jednak nie ona decyduje, ale intuicja. Najczęściej różne obserwacje, przemyślenia, które odkładały się w notatkach czy w podświadomości, wiążą się nagle w jakiś wyrazisty splot, domagają się ujścia. Widzę wtedy ostro, mogę eliminować czy dodawać, ale najważniejsze już się stało, mam pewność, że to jest właśnie to, o co mi chodzi. Czasem są to zaskakujące rozwiązania.

H.Z.: To w takim razie jakimi powodami kierujesz się robiąc to, co robisz?
P.S.: Nie potrafię rozmawiać o powodach, nie myślę o nich. Działam intuicyjnie, tak że nie jest to czysta spekulacja. Artysta na drodze intuicyjnej dochodzi do tego, do czego filozof, krytyk czy uczony dochodzi drogą spekulatywną. Sztuka z filozofią ma punkty styczne. Źle, gdy jakiś artysta zakłada sobie, że opisze świat na wzór filozofa, wychodzi od istniejących tez czy systemów filozoficznych i rozwija je w jakieś mętne bzdury. A najczęściej jest tak, że zwyczajnie ilustruje coś z tych tez czy systemów. Wiesz, ktoś żartem powiedział, że poeci dzielą się na takich, co wszystko wiedzą, a niczego nie rozumieją, i takich, co niczego nie wiedzą, a wszystko rozumieją.

03.06.2008


________________

1) Projekt We Go Far Beyond - czerwiec 2008, Poznań, Warszawa, Oborniki Śląskie, Kostrzyn Wielkopolski (przyp. red).
2) T. Bernhard, „Der Untergeher” (1983). Wyd. Polskie: „Przegrany”. przeł. Marek Kędzierski, Czytelnik 2002.










Projekty Piotra Sakowskiego łączą tradycję sztuki konceptualnej, minimalnych działań efemerycznych z refleksją na temat postprodukcji. Skromne propozycje, które tworzy Sakowski objawiają się w formie niewielkich obiektów, instalacji oraz prac site specific większych rozmiarów, które powstają na ogół w związku z przestrzenią galerii. Sakowski odnosi się do kwestii związanych m.in. peryferiami, pamięcią, tajemnicą, pustką, kontekstem. Ur. 1983 w Gdańsku, mieszka i pracuje w Warszawie. W pracy twórczej posługuje się różnymi mediami.

Prace pokazywane m.in.
- Otwarta Pracownia, Kraków
- Galeria ZOO, Warszawa
- Galeria Działań, Warszawa
- Galeria Foksal, Warszawa
- Galeria A, Wrocław
- Galeria Zakręt, Warszawa
- Galeria Dla, Toruń
- Mały Salon Zachęty, Warszawa
- Miesiąc Fotografii, Galeria BB, Kraków
- Międzynarodowe Biennale Supermarket Sztuki, Warszawa






Kuratorem wystawy i cyklu Czysty Obraz jest Zbigniew Sobczuk,
współpraca organizacyjna Marta Filipiuk.