Justyna Gruszczyk

wystawa pt. "Moje różowe życie"
w cyklu Wiosenne odświeżanie... - prezentacje młodych artystów
otwarcie: 10 kwietnia o godzinie 18.00 w Galerii KONT, Zana 11,
wystawa czynna do 18 kwietnia 2008 roku w dniach:
poniedziałek - piątek, w godzinach: 17.00 - 19.00
lub po telefonicznym umówieniu - 605616123



Justyna Gruszczyk - "Moje różowe życie".

Możemy wyobrazić sobie, jak w momencie, kiedy homo-sapiens zmienił pozycję z horyzontalnej na wertykalną , (jeśli wierzymy w teorię Darwina) jego świat nagle zmienił się nie do poznania. Jeżeli wcześniej człowiek podążał swoimi ścieżkami "z nosem przy ziemi", tak, kiedy się wyprostował mógł zobaczyć horyzont, mógł "zagarnąć" wzrokiem świat dookoła. Oczywiście nie od razu, rozumiemy, że taka zmiana, nie mogła nastąpić jednego dnia, trwała zapewne długo i była brzemienna w skutkach. Postawiliśmy na zmysł wzroku i dziś jesteśmy kulturą, o której mówimy: wizualna.
"Moje różowe życie" Justyny Gruszczyk to instalacja składająca się z dwóch elementów: zapachu róż i zapachu truskawek. Wykorzystując jako środek ekspresji jedynie zapach i słowo – (sugestywny tytuł) artystka eliminuje z pracy jakiekolwiek elementy wizualne. Celowa rezygnacja ze wzroku na rzecz zmysłu powonienia jest tu niezwykle istotna. Używam zapachu, aby poruszyć w odbiorcy te struny, których nie udałoby mi się dotknąć poprzez obraz – mówi artystka. Dla lepszego zobrazowania istnienia owych strun tylko zapachowi właściwych, przytoczmy cytat zaczerpnięty z Marcela Prousta, a dotyczący chwili, w której narrator pod wpływem smaku i zapachu magdalenki drży z wrażenia, bo oto owładnęła nim: rozkoszna słodycz, odosobniona, nieumotywowana. Sprawiła, że w jednej chwili koleje życia stały mi się obojętne, klęski jego błahe, krótkość złudna; działała w ten sam sposób, w jaki działa miłość, wypełniając mnie kosztowną esencją nie była we mnie, była mną (W poszukiwaniu straconego czasu , t.I, PIW, Warszawa, 1979, s.46). Tym, co przydarzyło się narratorowi to moment, w którym pod wpływem zapachu powróciły do niego wspomnienia z dzieciństwa. Każdy, kto przeżył podobne doświadczenie, rozumie to silne powinowactwo nosa z pamięcią, które jest tylko jedną z właściwości związanych ze specyfiką świata zapachów, ale wystarczającą by podkreślić wyjątkowość zmysłu i zilustrować słowa autorki "Mojego różowego życia": Każdy subiektywnie reaguje na zapach, nie jestem w stanie przewidzieć, co może oznaczać dany zapach dla konkretnego odbiorcy. Nad zapachem się nie panuje i to jest niezmiernie ciekawe .
Wykorzystanie zapachu jako środka artystycznego wyrazu nie jest czymś nowym. Przypomnijmy tu chociażby działalność artystyczną Sissel Tolaas, która wykazując trans-dyscyplinarne podejście do sztuki zajmuje się badaniem fenomenu języka i zapachu. (Warto może zauważyć w tym miejscu, że właściwie nie wykształciliśmy języka do opisywania zapachów. Jesteśmy na tym polu zupełnymi ignorantami, może poza wyjątkiem perfumiarzy i niektórych chemików.)
Zapach wykorzystał w swojej twórczości również Mirosław Bałka. W pracy "Mydlany korytarz" to właśnie "molekuły mydła" stanowią o sile ekspresji dzieła. Siła pracy Gruszczyk polega natomiast na jej (autorki) radykalnym podejściu do materii: Ważne jest, aby w galerii nie zaszły żadne wizualne zmiany – stały bywalec powinien odebrać ją po prostu jako pustą – wyjaśnia artystka w opisie instalacji. Mówiąc o radykalizmie pracy artystki, należy zaznaczyć, że instalacja "Moje różowe życie" i tak jest "zachowawcza" w porównaniu z akcją, którą przeprowadziła Gruszczyk w ramach zeszłorocznego szczecińskiego Festiwalu Sztuki Młodych "Przeciąg", a która polegała jedynie na wskazaniu miejsca zapachu. Oparte na zapachu projekty Gruszczyk chciałoby się scharakteryzować jako konceptualne i minimalistyczne. Takiemu przyporządkowaniu, czy klasyfikacji prace te opierają się jednak w ciekawy sposób. Jakże, bowiem słowo "minimalizm" ma się do swoistej "formy" zapachu róży, czy truskawki? Przy całym ubóstwie naszego węchowego słownika i nieprecyzyjności w określaniu specyfiki i jakości zapachów, trzeba przyznać, że budzi ono w tym przypadku sprzeciw. Podobny kłopot mamy z odwołaniem do konceptualizmu. W jakim sensie dzieła odwołujące się do zmysłu powonienia i na niego działające możemy określić jako konceptualne?
Nieprzystawalności zmysłów do siebie i do języka, pozwala artystce na działanie w owej szczelinie pomiędzy nimi, miejscu fascynującym, bo wymykającym się jakiejkolwiek kategoryzacji, jakiemukolwiek jasnemu i jednoznacznemu opisowi.
I tak prace Gruszczyk odczytujemy na dwóch nieprzystawalnych, ale korespondujących poziomach: języka i zmysłu powonienia. Ironiczny tytuł instalacji odnosi nas do zagadnień związanych ze stereotypem postrzegania życia pewnych jednostek, na przykład artystek, w kategoriach "różowych", czyli mało poważnych. Pojawiający się w tytule "róż" odwołuje do tego, co uważne jest za łatwe, proste i przyjemne i stereotypowo kojarzone z kobiecością. Artystka zaznacza więc swoje stanowisko w kulturowym dyskursie. Z drugiej strony, jako ta, – co sama podkreśla – która wychowała się artystycznie jako odbiorca sztuki, przykłada szczególną wagę do emocji widza, które wywołuje "forma" dzieła. Gruszczyk celowo zagęszcza atmosferę wokół "różowości", podnosi banalność do potęgi i czyni ją tu swoim orężem – wybrane przez nią zapachy to nie autentyczne, cenne olejki eteryczne wykorzystywane w "wysokim perfumiarstwie", ale nachalne, tanie zapachy dostępne masowo na rynku. Artystka świadomie przejaskrawia i wzmaga efekt kiczowatości w celu pozbawienia widza dystansu, co w sposób dosłowny udaje jej się osiągnąć właśnie poprzez wykorzystanie zapachu. Podczas wystawy Justyny Gruszczyk w Galerii KONT odbiorca wchodząc do sali znajdzie się wewnątrz instalacji, poczuje zapach "jej różowego życia".

Magdalena Linkowska


Justyna Gruszczyk jest absolwentką Wydziału Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Zajmuje się malarstwem, instalacją, szkłem artystycznym. Obszarem jej zainteresowań jest również literatura. Obecnie jest doktorantką w Zakładzie Malarstwa Instytutu Artystycznego UMK.

W Galerii KONT Gruszczyk zaprezentuje instalacje zapachową pod tytułem "Moje różowe życie". W pracy tej artystka koncentruje się nad badaniem znaczenia i funkcjonowania ludzkiego zmysłu powonienia, jako zmysłu o specyficznych i wyjątkowych możliwościach percepcyjnego zagazowania widza oraz jako artystycznego środka wyrazu o dużej sile ekspresji i sugestii. Praktyki artystyczne związane z aktywizowaniem różnych zmysłów w procesie percepcji dzieła są niezwykle ciekawym i istotnym elementem sztuki współczesnej.


Cykl Wiosenne odświeżanie... – prezentacje młodych artystów
organizuje galeria KONT; kurator wystawy Zbigniew Sobczuk