Czysty Obraz


Odwieczne pytanie, o autonomię sztuki, chyba jak nigdy dotąd, teraz staje się szczególnie ważne. Wynika to przede wszystkim z gasnącej potrzeby zadawania pytań o istotę sztuki, z natury skomplikowanych, z założenia idealistycznych. Coraz częściej komentowane są tylko ogólne efekty działań artystycznych, ich skutki obyczajowe, społeczne, ekonomiczne etc., coraz rzadziej mówi się o swoistości sztuki, o jej wyjątkowości i sprawczej sile.
Dopóki trwa dyskusja dotycząca zasadności odrębności sztuki od pozostałych obszarów aktywności człowieka, dopóty zachowana jest równowaga pomiędzy światami, realnym i idealnym. W czasach wikłania sztuki we wszystko, co wymaga spektakularnej inicjacji lub efektywnej reanimacji, pytanie o autonomiczność sztuki jest pytaniem o jej przyszłość.
W swojej książce pt. „Sztuka, czyli wszystko. Krajobraz po postmodernizmie” Sławomir Marzec napisał „[…] sztuka jest wymykającą się częścią kultury, uczestniczy w naszych egzystencjalnych i duchowych pytaniach, ale jednak się w nich nie wyczerpuje. Definiowanie jej autonomii poprzez samą estetykę nie ma sensu, bo kończy się jej formalizacją. Natomiast biorąc pod uwagę kontekst dzisiejszych jej zawłaszczeń, instrumentalizacji etc., i pragnąc zachować krytyczną i transcendującą, a przynajmniej choćby transgresyjną moc sztuki, należy walczyć o jej swoistość. To byłaby autonomia sztuki wywalczana wciąż od nowa.”.

Cykl wystaw Czysty Obraz nie posiada precyzyjnej struktury – problemowej lub tematycznej jednorodności, czasu trwania, ilości artystów etc., określają go jedynie delikatne ramy, w których od czasu do czasu może pojawić się czysty obraz.


Zbigniew Sobczuk